Google nie chce przyprawiać swoich fanów o gęsią skórkę ? powiedział dyrektor generalny Eric Schmidt sieci Fox. ?Próbujemy nie przekraczać tej granicy? ? dodał menedżer, dyskutując z dziennikarzem o prywatności.
Amerykańska korporacja jest często oskarżana o kreowanie orwellowskiej rzeczywistości w Internecie. Firma próbuje zindeksować i skatalogować wszystko ? poczynając od stron internetowych, poprzez e-maile, ulubione witryny użytkowników, a na obiektach geograficznych kończąc.
Google podkreśla, że chroni prywatność internautów. Ma temu służyć chociażby nowa usługa Dashboard, która ułatwia zarządzanie prywatnymi informacji. Schmidt powiedział też Foksowi, że jego firma publikuje w Sieci tylko takie zdjęcia satelitarne, które mają przynajmniej miesiąc.
Szef Google uważa najwyraźniej, że prezentowanie w Internecie danych satelitarnych pokazywanych w czasie rzeczywistym przyprawiało by użytkowników o gęsią skórkę. Można mieć jednak wątpliwości, że właśnie tutaj przebiega granica między użytecznością a prywatnością.
Dla organizacji walczących o większe bezpieczeństwo w Sieci już obecnie istniejące aplikacje idą za daleko. Ludziom obawiającym się wycieków danych Vint Cerf, naczelny ewangelista Google, mówi: ?Nadal nie wiemy, kim jesteście?. Jest to odpowiedź na zarzut dziennikarza ?The Wall Street Journal?, który uważa, że korporacja gromadzi za dużo danych.
Reporter stwierdził, że Google zdaje sobie sprawę z tego, który adres e-mail jest aktualnie aktywny i łączy go z frazami kluczowymi, wiadomościami, obrazkami itp. Cerf upierał się, że login to tylko identyfikator. Na dodatek wybrany przez samego użytkownika. Nie musi składać się z imienia i nazwiska.
Dodatkowo ? argumentował Cerf ? internauta wcale nie musi być zalogowany, aby korzystać z Google. W takiej sytuacji rejestrowany jest jedynie jego numer IP. Firma z Mountain View nie ma wtedy żadnej możliwości, aby ujawnić tożsamość użytkownika. Może to zrobić tylko dostawca usług internetowych na wniosek sądu.
Źródło: TheRegister.co.uk, news.cnet.com