Ciekawa dyskusja pojawila się przy okazji mojego tekstu o tezach Andrew Keena, jednoznacznie twierdzącego, że internet ogłupia, szczególnie młode pokolenie. Wśród głosów można odnaleźć kilka, które wskazują na to, jak różnie pojmujemy to, co jest inteligencją czy mądrością oraz jej przeciwieństwem. Dla niektórych inteligencja wyraża się w perfekcyjnym zdaniu matury – dla mnie zdanie nowej matury świadczy wyłącznie o zdolności do wpisania się w klucz. Podobnie, jak rozwiązanie testu na inteligencję wskazuje na fakt, że dana osoba dobrze potrafi rozwiązywać takie testy. Czy to znaczy, że jest mądra? Że potrafi sobie radzić w życiu codziennym, powiązywać ze sobą różne fakty, wyciągać wnioski? Może tak. Może nie. Nie jest jednak tak, jak chcieliby niektórzy, że samo zdanie matury świadczy o naszej inteligencji. Nie świadczy o tym również liczba godzin, jakie spędzamy w internecie.
Dla osób, które są zaniepokojone młodym pokoleniem, namiętnie esemesującym, niemal non-stop podłączonym do sieci i kontaktującym się za jej pośrednictwem ze swoimi rówieśnikami, polecam zapoznanie się z wynikami największego jak do tej pory badania przeprowadzonego na tej młodzieży. O krótkie streszczenie pokusił się Mirek Filiciak; myślę, że bez względu na to, czy dzisiejsze polskie nastolatki bardzo różnią się od swoich amerykańskich rówieśników, czy nie – systemy nauczania w obu krajach tak samo nie przystają do rzeczywistości.
zrodlo: http://klimowicz.blox.pl/html
Facebook Komentarze: